Jak urzadzic maly taras i nie zwariowac przy tym

Ostatnio znajoma zapytała, czy polecam sztukaterię we wnętrzach do wynajmowanego mieszkania. Powiedziałam, że tak, jeśli tylko można ją łatwo zdemontować. Ja swoje listwy przykleiłam na silikon, więc w razie przeprowadzki podważę je szpachelką i zabiorę ze sobą. To inwestycja w przestrzeń, która procentuje każdego dnia, gdy wchodzisz do pokoju i nie widzisz pustych ścian, tylko przyjemne linie i cienie. I chociaż nie jest to rozwiązanie dla minimalistów, to dla kogoś, kto lubi otaczać się detalami, to strzał w dziesiątkę. W moim przypadku wystarczyło kilka listew i jedna rozeta, żeby mieszkanie przestało być tylko miejscem do spania, a stało się domem z charakterem.<br>
<br>

<br>
<br>

Zastanawiałam się długo, czy warto wprowadzić sztukaterię we wnętrzach do przedpokoju, który u mnie ma ledwie cztery metry. Tam każdy centymetr jest na wagę złota, a goście na noc śpią na wersalce w salonie, więc przedpokój pełni funkcję garderoby. Postawiłam na listwy pionowe, które wizualnie podnoszą niski sufit. Wybrałam je w kolorze ściany, żeby nie przytłaczały, ale dodałam złotą listwę akcentową przy suficie. Efekt? Korytarz przestał być tunelem, a stał się zapowiedzią tego, co czeka w dalszej części mieszkania. Co ważne, montaż zajął mi jedno popołudnie, bo użyłam gotowych elementów z pianki poliuretanowej, które docinasz nożykiem i kleisz na klej montażowy. Żadnego pyłu, żadnego czekania na wyschnięcie.<br>
<br>

<br>
<br>

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam mieszkanie w stylu boho na Instagramie, pomyślałam – to jest to. Ale potem przyszła rzeczywistość: 38 metrów kwadratowych, niskie sufity i ściana, która krzywo stoi od lat 70. Zaczęłam od podłogi. Zamiast drogiego parkietu położyłam jasny bambus, który optycznie powiększa przestrzeń. Na to rzucam kilim z frędzlami – taki z prawdziwej wełny, który zbiera kurz niemiłosiernie, ale daje ciepło. Boho to nie tylko makramy i poduchy. To przede wszystkim umiejętność żonglowania fakturami. Szorstki len, gładka ceramika, chropowate drewno. I nigdy, przenigdy plastik. Zauważyłam, że im więcej naturalnych materiałów, tym łatwiej oddycha się w małym pokoju.<br>
<br>

<br>
<br>

W salonie, gdzie często oglądamy filmy, ważne są też tkaniny. Kanapa z funkcją spania to często bohater pokoju. Jeśli wybierzesz model z tapicerką welurową, pamiętaj, że welur zmienia odcień w zależności od padania światła. Raz wydaje się głęboki, innym razem jaśniejszy. U siebie mam zieloną kanapę z weluru i z początku bałam się, że będzie zbyt dominować. Zbalansowałam ją poduszkami w kolorze piaskowym i beżowym dywanem. Dzięki temu zieleń nie krzyczy, a dodaje życia. W małych metrażach lepiej sprawdzają się jaśniejsze odcienie tapicerki, bo nie pochłaniają światła. Jeśli jednak marzy ci się ciemna kanapa, zestaw ją z jasną ścianą.<br>
<br>

<br>
<br>

Oświetlenie to klucz. Unikam górnego światła. Zamiast tego stawiam lampki stojące z abażurami z trawy morskiej, świece w szklanych lampionach i girlandy z żarówek. Wieczorem mieszkanie zmienia się w jaskinię Ali Baby. Cienie tańczą na ścianach, a kurz staje się niewidoczny. Problem pojawia się, gdy potrzebuję jasnego światła do pracy. Wtedy włączam lampę biurkową z halogenem, którą chowam za parawanem. Parawan z rattanu to kolejny must-have. Dzieli przestrzeń, maskuje bałagan i dodaje głębi. W małym mieszkaniu bez ścian działowych ratuje intymność.<br>
<br>

<br>
<br>

W kuchni boho to gra detali. Otwarte półki zamiast szafek górnych – na nich gliniane misy, szklane słoje z kaszą i suszone zioła w wazonach. Problem pojawia się, gdy brakuje miejsca na codzienne naczynia. Rozwiązuję to wieszając pod półkami druciane koszyki. Trzymam w nich ściereczki i drobne przyprawy. Blat z litego drewna wymaga olejowania co pół roku, ale rysy i plamy dodają mu charakteru. Na parapecie stoją doniczki z pnączami – bluszcz i monstera. Pamiętam, żeby nie przesadzić z ilością. Trzy rośliny robią więcej niż dziesięć zabawek. Zasłony? Żadnych ciężkich kotar. Muślinowe firanki, które łapią światło i rozwiewają się przy uchylonym oknie.<br>
<br>

<br>
<br>

Pamietam moje pierwsze spotkanie z klientka, ktora miala sprzedac mieszkanie w bloku z wielkiej plyty. Stala w srodku pustego salonu i mowila: "Ale przeciez tu nic nie trzeba zmieniac, wystarczy tylko posprzatac". Rozumialam ja doskonale, bo sama kiedys tak myslalam. Tymczasem okazalo sie, ze home staging to cos wiecej niz tylko mycie okien i odkurzanie dywanow. To sztuka pokazania potencjalnemu kupcowi, jak mogloby wygladac jego zycie w tych czterech scianach. Kiedy zaczynam prace nad nowym projektem, zawsze mowie klientom: wyobraz sobie, ze twoje mieszkanie idzie na randke i musi zrobic jak najlepsze pierwsze wrazenie.<br>
<br>

<br>
<br>

Pierwsza rzecz, ktora musialam przetrawic, to fakt, ze na tarasie nie ma miejsca na zapas. Kazdy mebel musi miec podwojne zadanie, bo inaczej szybko zrobil sie tam balagan. Od razu odrzucilam pomysl z duzym stolem i czterema krzeslami, bo wiedzialam, ze potem nie bedzie gdzie postawic lezaka. Zamiast tego postawilam na kanape z funkcja spania, ktora w ciagu dnia sluzy jako wygodne siedzisko z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym, a wieczorem po rozlozeniu daje miejsce dla dwoch gosci na noc. To byl strzal w dziesiatke, bo gdy tylko pojawia sie wiecej osob, po prostu zdejmuje poduchy i w ciagu minuty mam dodatkowe lozko. Co wiecej, wybralam model z pojemnikiem na posciel, dzieki czemu nie musze martwic sie, gdzie schowac koc i dodatkowe poduszki, gdy nagle zaczyna padac.

Категория: 
Предложение
Ваше имя: 
Brittny
Телефон: 
246261979
URL: 
http://910job.net/home.php?mod=space&uid=125152&do=profile&from=space